Zaznacz stronę

Co jest takiego w nas, szefowych biur rachunkowych, że mamy potrzebę niańczenia swoich klientów? Co sprawia, że mając przed sobą dorosłą, rozumną osobę zamieniamy się w ratowniczki, opiekunki, dobre ciocie i robimy wszystko, aby oszczędzić tej drugiej osobie wszelkiego trudu, wyręczyć ją, zrobić za nią, zacisnąć zęby i wziąć na siebie jej problemy. Czego oczekujemy w zamian? Docenienia? Wdzięczności? Sympatii? Dobrego słowa?

Kiedy takie podejście do drugiej osoby się w ogóle zaczyna? Czy już na etapie dzieciństwa, gdy słyszymy, że mamy być grzeczne, miłe, sympatyczne, ładnie się uśmiechać, nie żądać niczego i nie sprawiać problemów? Czy może w szkole, gdy trenuje się nas do spełniania wymagań nauczycieli bez prawa do odmowy wykonania zadania, wyrażenia szczerej opinii o np. nudnej lekturze, powiedzenia, że król jest nagi? Bo będzie dwója, uwaga, albo reprymenda?

A może we własnej rodzinie, gdy realizując wyobrażenie idealnej matki i żony, ogarniamy same cały dom, pilnujemy lekcji swoich dzieci, tego czy się spakowały, czy odrobiły lekcje, czy mąż nie zapomniał zrobić zakupów, odebrać butów od szewca, jednym słowem zarządzając całą skomplikowaną instytucją jaką jest rodzina?

Gdzie jest początek takiej życiowej postawy? I co czujemy będąc takimi ratowniczkami? Czy rozpiera nas duma i przekonanie o własnej mocy? A może przyjemność z bycia niezastąpioną, bez której wszystko się zawali – firma, dom, klienci jak małe dzieci we mgle zginą, syn, córka nie zdadzą do następnej klasy, mąż bez kanapek zagłodzi się w tej swojej pracy?

Jeśli taka postawa Ci pasuje i jesteś szczęśliwa realizując wizję opiekunki świata, to spoko, nikt Ci nie zabrania. ?
To może mieć zdecydowanie ogromne plusy, to bycie w każdej chwili potrzebną i jedyną, która rozwiąże problemy całego świata.

Ale co jeśli niektóre z nas czują złość? Macie tak czasem?? Taką mega złość, żeby nie nazwać tego dobitniej. Miałybyście wtedy chęć rzucić słuchawką po durnowatej, pięćdziesiątej tego dnia rozmowie, gdzie każdy tylko z “krótkim pytaniem, bo Pani coś tam wysłała o tej tarczy, ale kochaniutka, ja nic nie rozumiem, to co mi się tam należy”? Albo fantazjujecie o tym, jak to bezradnemu klientowi, który nie wie i po raz setny Was pyta jak się ten VAT liczy, drzecie papiery i je jak konfetti po biurze rozsypujecie? ?

Czytając Wasze komentarze i posty na grupie widzę Waszą frustrację i złość, ale i też bezradność w próbach wyjścia z roli opiekunek i ratowniczek.

  • “Bo droga Pani Kasiu, ja nie wiem jak ten mikrorachunek sobie wygenerować…”
  • “A jak to się ten kod PKD dla swojej firmy znajduje? Wiem, że już mi Pani to kilka razy pokazywała, ale ja nie wiem, nie zapisałem sobie.”
  • “A ja nie wiem ile ja zapłaciłem zaliczek na PIT w 2019 roku, dam Pani wyciąg i Pani sobie sama poszuka, Pani taka mądra, a ja się nie znam…”
  • “Na jakie konto mam wpłacić PCC? Ojej, ale ja nie wiem jak znaleźć stronę www urzędu, może mi Pani znaleźć? Księgowa coś mi wysyłała, jakieś linki, ale ja nic nie rozumiem.”
  • “Ja bym sam złożył wniosek o mikropożyczkę, u Pani za drogo, ale niech mi Pani tylko powie co wpisać w kwadracik 57, bo ja naprawdę nie wiem, to Pani jest przecież księgową i wie.”
  • “Jej, ale ja nie wiem jak się wystawia faktury, to Pani wystawi za mnie, dobrze?”

Mogłabym tak jeszcze na kolejnych stu stronach mnożyć przykłady…

A Ty mimo, że obiecałaś sobie i przysięgałaś, że będziesz asertywna (bo ta Natalia i Karolina o tym w grupie gadają i chyba warto jednak), znów wchodzisz w rolę opiekunki i wyręczasz klienta. Szukasz, podpowiadasz, wypełniasz, odpisujesz na setki maili, mimo, że nie masz tego w umowie i informowałaś, że nie świadczysz darmowych porad. Potem wracasz do domu i mimo, że masz już nastolatki w domu, to i tam zaczynasz usługiwać i niańczyć, obiadek podsuwasz, ubrania z podłogi zbierzesz, gary ze zlewu wyciągniesz i umyjesz. Wszystko brzmi znajomo?

A gdyby tak zaryzykować i spróbować inaczej? Co powiecie na taką propozycję? Co by się najgorszego mogło wydarzyć, gdybyście dostrzegły w swoich klientach, dzieciach, partnerach osoby rozumne? Bo przecież tacy są! Tylko często sprytnie wykorzystują Waszą słabość, nieumiejętność odmawiania i grając bezbronnych, nierozumnych i takich biednych trafiają w Wasz czuły punkt. I w rezultacie osiągają swój cel, czyli są wyręczani i jest im dobrze. ? A Ty bardzo szybko zaczynasz robić różne rzeczy za innych, którzy mogą, a nawet powinni robić je sami, zaczynasz rozwiązywać problemy często już dorosłych ludzi, przejmujesz odpowiedzialność za ich firmy, za ich finanse, w przypadku dzieci za ich edukację, czas wolny, itd. Okupione to jest bardzo często poczuciem winy oraz wyrzutami sumienia względem innych. Możesz mieć też silne przekonanie o nieudolności innych ludzi i brakiem wiary w ich możliwości. Warto sobie jak najszybciej uświadomić, że wybawianie innych może ich po prostu skrzywdzić i odbierać szansę na wzięcie odpowiedzialności za ich własne firmy czy życie.

Nie ma prostej recepty na to jak się wyrwać z tej roli. To nie jest szybkie i bezbolesne, wymaga siły, odwagi, konsekwencji i pracy nad sobą. Jak w przypadku wszystkich zmian, warto zacząć od uświadomienia sobie, że taki problem istnieje. Obserwuj siebie i swoje zachowania. Możesz założyć zeszyt, pamiętnik i notować przypadki, gdy przejmujesz na siebie odpowiedzialność i wyręczasz drugą osobę. Obserwuj jak się wtedy czujesz, co się z Tobą dzieje, jakie masz samopoczucie po. Co tracisz, a co zyskujesz będąc opiekunką i ratownikiem? Próbuj zachowywać się inaczej niż zwykle, małymi kroczkami wprowadzaj zmiany. ?

Przećwiczmy to na przykładach:

  • “Bo droga Pani Kasiu, ja nie wiem jak ten mikrorachunek sobie wygenerować…”

Opiekunka: (wzdychając) Dobrze, proszę zalogować się tu i tu, wpisać swój NIP i wygenerować mikrorachunek, wysyłałam Panu instrukcję, ale chyba była za trudna…..

Asertywna bizneswoman: (rzeczowo i konkretnie) Panie Mieciu, otrzymał Pan ode mnie dokładną instrukcję na wygenerowanie mikrorachunku, proszę postąpić wg wytycznych.

  • “A jak to się ten kod PKD dla swojej firmy znajduje? Wiem, że już mi Pani to kilka razy pokazywała, ale ja nie wiem, nie zapisałem sobie…”

Opiekunka: (wzdychając, mamrocząc coś pod nosem) Już Panu wszystko pokazuję, proszę wpisać: www.ceidg.pl, tam jest wyszukiwarka, itd, itp.

Asertywna bizneswoman: (rzeczowo i konkretnie) Bardzo proszę zapisać sobie to co Panu powiem, bo nie chciałabym już być o to pytana po raz kolejny….

  • “A ja nie wiem ile ja zapłaciłem zaliczek na PIT w 2019 roku, dam Pani wyciąg i Pani sobie sama poszuka, Pani taka mądra, a ja się nie znam…”

Opiekunka: (zrezygnowana) Dobrze, niech Pan da te wyciągi to ja sprawdzę, albo zadzwonię do urzędu i się wszystkiego dowiem.

Asertywna bizneswoman: (rzeczowo i konkretnie) Ustalanie kwot wpłaconych zaliczek na PIT nie należy do moich obowiązków, mogę się tym zająć jako usługa dodatkowo płatna. Proszę o decyzję.

  • “Na jakie konto mam wpłacić PCC? Ojej, ale ja nie wiem jak znaleźć stronę www urzędu, może mi Pani znaleźć? Księgowa coś mi wysyłała, jakieś linki, ale ja nic nie rozumiem.”

Opiekunka: (zrezygnowana) Dobrze, oczywiście, Pan tu usiądzie, ja wszystko sprawdzę, to takie trudne, wcale się nie dziwię, że Pan nie umie.

Asertywna bizneswoman: (rzeczowo i konkretnie) A co jest niezrozumiałe w mailu księgowej? Które zdanie? Chętnie pomogę, ale muszę wiedzieć, który punkt nie jest jasny.

  • “Ja bym sam złożył wniosek o mikropożyczkę, u Pani za drogo, ale niech mi Pani tylko powie co wpisać w kwadracik 57, bo ja naprawdę nie wiem, to Pani jest przecież księgową i wie.”

Opiekunka: (zrezygnowana) Aha, nie wie Pan…. Wysyłałam takie opracowanie….. Dobrze, proszę dać mi ten druk, zaraz zobaczę i powiem co ma Pan tam wpisać……

Asertywna bizneswoman: (rzeczowo i konkretnie) Tak jak informowałam w mailu, taka usługa jest u nas dodatkowo płatna i jeśli mam Panu doradzać w zakresie wypełnienia wniosku to kosztuje to x zł. Proszę o kontakt gdyby się Pan zdecydował.

  • “Jej, ale ja nie wiem jak się wystawia faktury to Pani wystawi za mnie, dobrze?”

Opiekunka: (wściekła przez zaciśnięte zęby) Aha, czyli nie zrozumiał Pan jak to ostatnio 15 razy tłumaczyłam, ech, no to wyjaśnię Panu po raz szesnasty, może tym razem Pan zrozumie.

Asertywna bizneswoman: (rzeczowo i konkretnie) Konsultacje w zakresie sposobu wystawiania faktur wynoszą z zł. Nic nie stoi natomiast na przeszkodzie aby skorzystał Pan z przygotowanego przeze mnie opracowania, który wysłałam Panu miesiąc temu, wszystko jest tam wyjaśnione.

Ćwiczenia czynią mistrza, zatem ćwicz! Każdego dnia, nie tylko z klientami, ale i z pracownikami, z dziećmi, z mężem. Wyłapuj te sytuacje, w których Twoja pomoc jest rzeczywiście niezbędna, a kiedy to po prostu granie ofiary i próba wyłudzenia Twojej pomocy. Polecam Ci także bardzo literaturę o analizie transakcyjnej i grach psychologicznych, asertywności czy Trójkącie Dramatycznym Karpmana. Kopalnia wiedzy. Wiedza psychologiczna i praca własna (z np. coachem lub psychologiem) pomogła także i mi przestać odgrywać rolę ratowniczki, a w zamian cieszyć się życiem asertywnej bizneswoman. ?

Polecana lektura:

  • “Narodzić się, by wygrać” James Muriel, Jongeward Dorothy
  • “Analiza transakcyjna dzisiaj” Steven Ian, Joines Vann
  • https://www.analiza-transakcyjna.pl
  • “Asertywność na co dzień” Agnieszka Wróbel
  • “Asertywność w praktyce” Dorota Gromnicka