Zaznacz stronę

Czy ten tytuł wydaje Cię jakąś utopią?

Serio – szefowa równa się wolny czas? Mówi się i powszechnie uważa, że szefowa to robot zaprogramowany na ostry zapiernicz. Ba – to brzmi nawet dumnie, to powód do szacunku! Dobra szefowa wszystkiego musi osobiście dopilnować, wszystko sprawdzić, ochrzanić kogo trzeba, bo pracownicy wiadomo jacy są – z gruntu leniwi (bat musi być!), wypełniający swoje obowiązki od-do, o 16 komputer wyłączają i biegiem do domu. Ale nie szefowa. O nie. Ona swojego życia nie ma – ona wręcz mieszka w swoim biurze i spędza w nim większość doby. Bo 10-ty i 15-ty – ZUS trzeba wysłać, zaraz magiczny 20-ty i 25-ty, wydzwanianie po klientach i żebranie o dokumenty, siedzenie po nocach i w weekendy, aby wyliczyć i podać te wyniki PIT, CIT i VAT. A potem wcale nie jest lepiej i lżej – listy płac, porządki w aktach osobowych, piętrzące się stosy innych dokumentów do obrobienia – jakieś GUS-y, tabelki do banku, bilanse na wczoraj do kredytów i leasingów, skrzynka pocztowa pęka w szwach, a telefon, to straszne urządzenie-smycz, nie przestaje dzwonić i pikać wypluwając kolejne sms-y i powiadomienia. Gdzieś z tyłu głowy myśl jak wyrzut sumienia, że przydałoby się nadgonić nowinki branżowe, bo zmiana przepisów goni zmianę, a jeszcze należałoby powiadomić o nich klientów i mieć czas na rozmowy z nimi. Brzmi znajomo? To jest gotowy przepis na kryzys i wypalenie zawodowe. Pojawiają Ci się już myśli, że po cholerę Ci to wszystko? Po co te nerwy, stres, brak wolnego czasu na życie, hobby, rodzinę? Czy rozważasz już w głowie opcję rzucenia tego wszystkiego w diabły i powrót na etat albo przebranżowienie się na możliwie najprostszy zawód niewymagający odpowiedzialności? Fantazjujesz już o spokoju, luzie i braku obowiązku podejmowania ciągłych decyzji, a potem zbierania za nich OPR-ów?

Ale zaraz, zaraz – przecież Ty kochasz być księgową i szefową swojego własnego i wymarzonego biura! Po prostu kochasz tę robotę ? Nie wyobrażasz sobie robić czegoś innego, chcesz być szefową swojego własnego biura rachunkowego! Ale szefową to za mało – chcesz być PANIĄ swojego Biura Rachunkowego!

Chcesz mieć czas na życie osobiste, na swoje hobby, na rodzinę, pozbyć się tego nieustającego stresu, tej nigdy niekończącej się listy rzeczy do zrobienia, poczucia bycia w ciągle czarnej d… i …. chcesz za tę orkę dobrze zarabiać!
I ja Cię zapewniam – to JEST w 100% możliwe! ?

Przez lata też byłam w takim kieracie, przeszłam kilka kryzysów, myślałam o zmianie zawodu, albo w ogóle o hodowaniu owiec w Bieszczadach ? Tylko – serio? Tyle lat nauki, pracy, szkoleń, harówki, aby teraz doić i strzyc owce??? :-)))) O nie!!! Zrozumiałam, że potrzeba mi STRATEGII i PLANU. Muszę postawić sobie kilka kluczowych pytań o to co jest dla mnie ważne i niezbędne do szczęścia i na podstawie odpowiedzi zacząć wprowadzać zmiany.
Tu pojawia się słowo klucz – ODWAGA. Bez odwagi i zgody na ryzyko (a ja lubię ryzyko i adrenalinę) nic by mi się nie udało. Obawiając się, że klient wypowie umowę i trzaśnie drzwiami, nie byłabym w stanie wdrożyć wszystkich planowanych zmian. A było ich naprawdę sporo:

  • stopniowe podnoszenie cen,
  • nauka wyceny usług i analizy kosztów,
  • zatrudnianie wyłącznie bardzo dobrych ludzi i współpracowników,
  • przejście na płatność z góry,
  • zawieszanie świadczenia usług w przypadku braku płatności,
  • ustalenie jasnych i asertywnych zasad współpracy z klientami,
  • regularne kształcenie się w zakresie podatków i biznesu,
  • nauka języków obcych,
  • zakup własnego lokalu i jego efektywna aranżacja,
  • stworzenie ciekawej i niebanalnej strony internetowej oraz identyfikacji wizualnej,
  • wybór specjalizacji,
  • stworzenie procedur wewnętrznych w biurze,
  • opis stanowisk pracy i przydzielenie odpowiedzialności wszystkim obszarom występującym w biurze,
  • przejście wyłącznie na sprawdzanie i nadzór pracy innych,
  • zatrudnienie sekretarki i osobistej asystentki,
  • zdanie egzaminu na doradcę podatkowego,
  • dywersyfikacja źródeł zarobkowania.

Każda z tych zmian wymagała ode mnie masy pracy, wysiłku, żelaznej konsekwencji, determinacji i niezłomności, ale opłaciło się! Razem z moją wspólniczką przeszłyśmy to wszystko razem ? Dziś mogę powiedzieć, że zrealizowałam swoje cele (choć pojawiły się już następne – a jakże). Mam dużo wolnego czasu, radość ze swojej pracy (przez większość czasu ;-)) Bardzo często podróżuję (to moja wielka pasja) – kolekcjonuję Koronę Gór Polski, zwiedzam Europę, spędzam czas na rowerach, kajakach, na szlaku. Pracuję też on-line i dzięki temu nie jestem przykuta do biurka. Zarabiam bardzo dobrze. Mam czas na czytanie ukochanych książek spotkania z fajnymi i ciekawymi ludźmi, koncerty (kocham muzykę!) czy randki z mężem ? Zaczęłam też studia podyplomowe z coachingu, aby zrozumieć naukowe przesłanki realizowania celów i aby nauczyć się jak wspierać w tym innych.
Czuję, że żyję, jestem szczęśliwa ?
Z radością będę się z Wami dzielić wiedzą i doświadczeniem, abyście też skorzystali jeśli chcecie.